środa, 6 lutego 2013

Słowa kluczowe: katedra, zegar, bezsens, bezguście

Katedra wrocławska została "ubogacona". W środę, 6 lutego, zamontowano na szczycie zachodnim, pomiędzy wieżami, tarczę i wskazówki zegara.


Rozważmy to.
1) Przed zniszczeniami wojennymi 1945 r. inny w formie zegar znajdował się na szczycie katedry.
2) Zegar ten miał pełną tarczę (nie ażurową, jak obecnie zamontowany) i znajdował się w dolnej części szczytu.
3) Szczyt, na którym był stary zegar miał kompletnie odmienny wygląd, a tarcza zegarowa była dopasowana do łukowo zamkniętej wnęki, specjalnie zaprojektowanej w celu umieszczenia w niej owej tarczy.
4) Obecna forma szczytu oraz wielkiego okna zachodniego katedry pochodzi z czasu powojennej odbudowy i była stylizacją gotycką, niemającą jednak żadnego oparcia w przekazach źródłowych.


Wynika z tego pierwsze łatwe spostrzeżenie: nie mamy do czynienia z rekonstrukcją, lecz z sytuacją zupełnie nową pod wszystkimi względami - neokreacją.

Postawmy sobie inaczej jeszcze pytanie o sens i ewentualne historyczne uzasadnienie umieszczania zegara między wieżami katedry. Jaka była historia zegara w tym miejscu?

1) Zegar pomiędzy wieżami pojawił się dopiero w 1802 roku; wykonał go na zlecenie kapituły katedralnej wrocławski zegarmistrz Józef (Joseph) Chepcinski.
2) Przed pożarem katedry w 1759 roku zegar znajdował się na jej wieży północno-zachodniej. Na szczycie nic takiego nie było. Po pożarze tarczę i mechanizm zamontowano na wieży kościoła Św. Krzyża (stamtąd wcześnie zniknął).
3) Formę szczytu katedry ponownie poprawiono w duchu neogotyku w latach 1873-75.

Wynika z tego, że obecnym działaniem nawiązano z grubsza do sytuacji (istnienie zegara na szczycie) z okresu 1802-1945.

Zastanówmy się, czy ma to sens: a/ historyczny; b/  funkcjonalny.

a) Na szczycie o formach neogotyckich, zaprojektowanym od nowa po 1945 r. dodano obecnie, po ponad pół wieku, zegar. Pierwotny projekt nowego szczytu nie przewidywał umieszczenia na nim zegara. Projektant i nadzór konserwatorski najwyraźniej uznali, że nie ma potrzeby odtwarzania sytuacji przedwojennej, mającej naówczas zaledwie 150 lat tradycji. Wraz z powrotem do ostrołukowej formy wielkiego okna wybrano oszczędną stylizację szczytu na neogotycki, ceglany, dzielony wyłącznie pionowymi, kamiennymi laskami. Obecne działanie jest zatem sprzeczne z ideą i zamysłem powojennych budowniczych i konserwatorów katedry. Wprowadza element, który nie miał w tym miejscu długiej tradycji, a ponadto wyglądał zupełnie inaczej. Powojenna forma szczytu wymagała również zaprojektowania zupełnie nowego rozwiązania "tarczy" zegarowej. Przebiegająca na osi szczytu laska uniemożliwiła zastosowanie pełnej tarczy, stąd owa ażurowa konstrukcja.

b) Może były inne, ważne powody umieszczenia na nowo zegara? Nie wydaje się. Po pierwsze przez pół wieku nie było go tam. Po drugie, w XIX wieku i wcześniej taki publiczny chronometr rzeczywiście był istotny. Obecnie, gdy każdy ma przy sobie zegarek, komórkę itp., itd., jego funkcja jest czysto dekoracyjna (jeśli ktoś uzna, że ta nowa forma rzeczywiście dekoruje - o tym później). Ponadto dzwon zegarowy katedry wybija godziny.
Wniosek: brak uzasadnienia historycznego i funkcjonalnego dla zamontowania zegara na katedrze.


Możemy jeszcze rozważyć kwestię estetyczną. Już nie tę, czy forma ażurowej tarczy dopasowana jest do neogotyckiego szczytu, lecz ogólnie - jak wypada ocena jakości estetycznej.


Otóż, zegar ma styl nijaki. Nie wiem kto go zaprojektował, kto uzasadniał jego potrzebę, kto opiniował jego projekt. Ten nie odwołuje się do żadnej konkretej formy historycznej, bo i nie było do czego w tym miejscu. Ażurowe formy obręczy i umieszczonych na niej rzymskich cyfr jeszcze najbardziej przypominają domowe ścienne zegary na baterię, jakie były popularne we wczesnych latach 80. XX wieku, a może i do teraz. Wskazówki mają formy nawiązujące do barokowych, neogotyckich (?), ale kluchowate i w ogóle niepasujące do stylistyki cyfr i ich oprawy. Sumując: jest to niebywały knot pod względem estetycznym. Pomijając względy konserwatorskie i historyczne, coś takiego nie powinno się znaleźć na budowli zabytkowej tej rangi.

Entenmark

5 komentarzy:

  1. Zgadzam się w pełni! Jednym zdaniem:
    Kto bogatemu zabroni?...

    OdpowiedzUsuń
  2. Konserwator miejski mógłby próbować wyperswadować bogatemu, ale - jak wynika z tekstu w GW - z jego strony było pełne poparcie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Psy szczekają, karawana jedzie dalej i co z tego, że się komuś coś nie podoba. W sezonie letnim szyku zadaje ogórek kawiarni Chic, na moście dyndają sławetne kłódki, to i przez zegar na katedrze jakby serce mniej pobolewa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Najlepiej to narzekać i krytykować.To nie tak,to źle,tak niedobrze ,a że Polacy znają się na wszystkim to każdy ma rację.

    OdpowiedzUsuń
  5. Panie Etenmark czy jak tam, panu płacą za to krytykanctwo? Zegar jest ładny i bardzo, bardzo tam pasuje.

    OdpowiedzUsuń